Trzeba tylko chcieć. Wywiad z R. Koperskim

Romuald Koperski, autor książek poświęconych Syberii, pioner wypraw samochodowych po Syberii, Podróżnik Roku 1999, rekordzista Guinessa, pomysłodawca i organizator wielu wypraw, wytrwały obieżyświat. 
Fascynujący człowiek, który żyje pełną piersią i nie boi się wyzwań. Wraz z dwoma współtowarzyszami przemierzył zimową porą jednym samochodem cały kontynent Euroazjatycki - od wybrzeży Portugalii aż po "koniec świata" na Kamczatce. Swoje przygody opisał w książce "Syberia Zimowa Odyseja", wznowionej w tym roku przez wyd. Grafix


Podróżnik Romuald Koperski z Czukczami z Półwyspu Czukockiego, 2008 r.

Kiedy nie podróżuje, można go spotkać w Gdańsku bądź na jednym z licznych spotkań, poświęconych podróżom. Przy okazji publikacji naszej recenzji "Syberii Zimowej Odysei", zapytałam autora książki o tę niewiarygodną siłę, która go pcha do przodu, w coraz to nowe przygody. 

Żałuję, że nie wiedziałam o tej wyprawie wcześniej, żeby móc ją śledzić na bieżąco i trzymać kciuki za jej powodzenie. Jednak planuje Pan nowe, karkołomne wyprawy, na przykład przepłynięcie Pacyfiku łodzią wiosłową. Co Pana ciągnie w tak niebezpieczne przedsięwzięcia?

Romuald Koperski: Niektórzy ludzie rodzą się z tym czymś nieuchwytnym, które każe im dalej patrzeć niż innym.  Z tym człowiek się rodzi. To ciekawość życia, świata, granic możliwości ludzkich. To pewnego rodzaju uzależnienie, potrzeba zwiększonej dawki adrenaliny.

Jak Pan przygotowuje się do swoich ekstremalnych wypraw? Potrzebna tu przecież nie tylko wytrzymałość fizyczna, ale i hart ducha. 

R.K.: Jak już wspominałem – hart ducha otrzymałem od natury…. Przygotowania, to bardziej logistyka, podstawowa wiedza na temat tego, czego chce się dokonać. Oczywiście ważną sprawą jest także, aby poukładać sobie taką podróż najpierw w głowie, później dopiero  w plecaku.  

Miał Pan podczas ekspedycji chwile słabości, momenty, kiedy żałował Pan o wyjeździe? Czy dzisiaj, posiadając wiedzę i doświadczenie, zdobyte podczas zimowej ekspedycji przez Syberię, zrobiłby Pan coś inaczej, podjął inne decyzje?

R.K.: Wszyscy mamy w życiu zwątpienia, aby je mieć nie trzeba pokonywać tysięcy kilometrów. Z    wiekiem jest ich czasami więcej. Zwątpienie, niepewność, to normalny składnik ludzkiej psychiki, wiek i doświadczenie wiele czasami podpowiada. Zawsze z perspektywy czasu zrobiłoby się cos inaczej, ale niekoniecznie musiało to by być właściwe.

Pisze Pan w swojej książce o ludziach Syberii. Są to ludzie o innej mentalności i wartościach. Spotkał i gościł Pan u Ewenków, Jakutów, nawet u prawdziwych Czukczów. Wspominając spotkanie z tymi polarnymi koczownikami opisuje Pan komiczne sytuacje, wynikające ze zderzenia kultur. Co jeszcze, poza leczeniem zimnem lub nietypową kuchnią Czukczów, zapadło Panu w pamięć?

R.K.: Z każdej wyprawy, nawet w te same miejsca, przywozimy nowe spostrzeżenia, doświadczenia. W pamięci pozostają czasami sprawy błahe, czasami myśli. Kiedy przebywałem wśród Czukczów, pomyślałem, że z punktu widzenia wszelkich praw fizyki, ludzie Ci nie powinni mieć prawa życia na naszej planecie – bo jak można mieszkać zimą w temperaturach minus 50 stopni, w miejscu gdzie nie ma opału, żyć po prostu na lodzie?  

Jest Pan przykładem, że dalekie i pionierskie podróże są możliwe i w XXI wieku, w dodatku - nie trzeba być milionerem, żeby taką wyprawę zorganizować. Nie boi się Pan wyzwań i z wielu niebezpieczeństw wychodzi Pan obronną ręką. Co to jest, "szósty zmysł"? Nadprzyrodzone zdolności? Po prostu łut szczęścia czy efekty wytrwałej pracy?

R.K.: Jeśli komuś do podróży niezbędne są pieniądze, od nich uzależnia swoją podróż, to nie jest on    podróżnikiem. Instynkt podróżowania sprawia, ze prawdziwy globtroter wyruszy w nieznane nawet gdy wszystko stoi na przeszkodzie. Wielokrotnie udowodniłem, że można bez pieniędzy i zapasów żywności pokonywać tysiące kilometrów. Trzeba tylko chcieć.

Poza ekstremalnymi podróżami, realizuje Pan też inne pomysły. Dzięki Fundacji Romualda Koperskiego dzieci pochodzenia polskiego z miejscowości Wierszyna pod Irkuckiem mają szansę przyjechać na wakacje do Polski. Została też zapowiedziana druga edycja kobiecego rajdu Yekaterina. Zabiega Pan o zachowanie pamięci o w czasie wojny poległych w Polsce Rosjanach, a także o uczczenie Polaków-badaczy Syberii...

R.K.: Trudno coś stawiać na pierwszym miejscu. Wszystko co robię – robię całym sobą. Żyje tym, myślę o tym, wszystko wydaje mi się tak samo ważne. Traktując tak życie można wiele osiągnąć, stać się po części perfekcjonistą. Trzeba takim być – świat nie akceptuje miernot. 

Dziękuję za rozmowę i życzę przychylnych wiatrów w dalszych działaniach i wyprawach!

1 komentarz:

  1. Przyłączam się do życzeń - pomyślnych wiatrów!

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią

Misja: K.S.I.A.Ż.K.A. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.