KRÓTKA HISTORIA WAGINY (2011) - Debby Herbenick, Vanessa Schick


Okładka w moim "ulubionym" kolorze. Wielki tytuł w kolorze jeszcze "ulubieńszym". Pomimo to przyciąga od razu i zamiast nabić toto na kij i wrzucić do ogniska niczym różowego marshmallowa, bierzesz do ręki. Zapewne miałaś w ręku wiele różowych rzeczy, część z nich wylądowała również w Twoich ustach. Jak wspomniane już pianki. ;-) Tym razem jednak lepiej nie pchać tego ani to rączki ani do buzi. Bo ani to słodkie, ani mądre.
  
Miało być ciekawie. Mity miały zostać obalone a ja miałam zmądrzeć. Niestety - było nudno a ja umrę głupia. Spodziewałam się czegoś w stylu historii domów publicznych, czegoś o rozwiązłym życiu naszych pra pra babek i pikantnych szczegółów na temat kobiecej bielizny. Co dostałam zamiast tego? Uwierzcie mi, nie chcecie wiedzieć.

Jeśli jednak jesteś zbyt ciekawski - ok, możesz czytać dalej, ale zaznaczam, że nie ponoszę odpowiedzialności za Twój stan psychiczny oraz nie pokrywam kosztów leczenia. Chętnie natomiast przyjmę każdy grosz, który zostanie przeznaczony na terapię grupową oraz indywidualną rehabilitację autorki recenzji. Zbieramy również na przeszczep mózgu, bo stary zupełnie się zlasował i nie nadaje się do użytku. Chętnych dawców (najlepiej naukowców) zapraszamy do kontaktu. Pieniądze na leczenie można wpłacać na konto: 09 1020 1811 0000 0202 0202 9940. Każda złotówka ratuje moje zdrowie psychiczne!

Autorkom na pewno nie można odmówić jednego: ambicji. Porwały się na bardzo trudny temat,jakim są kobiece genitalia. Chciały go oswoić, zaprzyjaźnić. Szkoda, że porywając się zapomniały, że motyką wiele nie zdziałają. Temat jest niezwykle istotny, ponieważ wiele kobiet ma problem z nazywaniem swoich części intymnych. Zdecydowana większość nigdy ich nie oglądała. Labioplastyka zbiera coraz obfitsze żniwa. Tu wystaje, tu jest brzydko, a tutaj chciałabym dołożyć. Niedługo operacja plastyczna warg sromowych będzie numerem jeden na liście prezentów komunijnych. Jak widzicie - temat gruby. Trzeba o tym rozmawiać, uświadamiać, uczyć kochać własne ciało. Że tak powiem: "ideja zacna".

Miało być pięknie a wyszło...chujowo* Zamiast sprawić, że wagina przestanie być tematem tabu robi z niej klauna ze spalonego cyrku - żal patrzeć. Zamiast zafascynowania na twarzy mojej i znajomych malowało się rozbawienie, zażenowanie a ręka sama sięgała do czoła, aby wylądować na nim z głośnym PAC! przypieczętowującym ostateczne stadium załamania nerwowego. Nie jestem przekonana, czy ośmieszanie jest odpowiednim sposobem na polubienie czegokolwiek.

Oczywiście nauczyłam się też kilku naprawdę przydatnych rzeczy. Jest tu wiele rad "zrób to sam", które każdy powinien wypróbować w domu. Na przykład owłosiony piórnik w kształcie wiadomym. Zamiast kredek możemy włożyć tam podpaskę lub tampon (czyste, na bogów!). Wtedy na pewno przejdziemy niezauważone koło wujka Wieśka na weselu, udając się do toalety, żeby się przewinąć. Genialne! Znajdziemy tu też rewelacyjny przepis na przebranie Halloweenowe. Zawsze marzyłam o tym, żeby przebrać się za wielką różową cipę, tylko nie wiedziałam, jak to zrobić. Znajomi na pewno docenią, że przebranie wykonasz sama. A wiesz co jest najlepsze? Możesz zaprosić do zabawy swojego faceta!!



Chciałam wstawić jakiś cytat, ale wtedy na pewno zwiększyłaby się liczba zachorowań o podłożu mentalnym. Leczenie rzadko jest refundowane, więc oszczędzę Wasze portfele i nie powiem już nic więcej. Dodam tylko, że lepiej czyta się po pijaku, dlatego do książki powinni dodawać spirytus. Nie martwicie się, na leczenie z alkoholizmu państwo sypie groszem.



 Podsumowanie:Kapral** 
Oprawa graficzna: okładka słaba, 
ale są zdjęcia dziurek. Dla amatorów.







 *autorka zdaje sobie sprawę z niepoprawności politycznej oraz wulgarności użytego słowa i bierze na siebie wszystkie pypcie, które wyskoczą jej na języku. Uważa jednak, że nie można mówić o cipce, nie wspominając choć jednym słowem o tej drugiej stronie. Tym bardziej, że w tym przypadku określenie jest nader trafne.


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję


7 komentarzy:

  1. Już za samo wydawnictwo bym ze cztery razy się zastanowiła przed sięgnięciem po książkę. Nie chcę spamować, więc powstrzymam się od linkowania do siebie ale był czas kiedy mocno się przejechałam się na książce "wybitnej" autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodzę się - to jak ocenianie książki po okładce. "Brzudula" tego samego wydawnictwa dostała u nas generała.

      Usuń
  2. O proszę, nudna wagina straszyć zaczyna. Dobrze, że nigdy nie przebierałam się na halloween... no może raz byłam świetną czarownicą, ale to już mam w genach. O przebraniu się za cipkę nigdy nie myślałam, pomysł nader oryginalny i taki nie banalny - jeżeli autorki tak się bawią u siebie... to ja chcę to zobaczyć! :D Zdjęcia dziurek sobie daruje, wystarczy mi jedna ;p Szkoda, tytuł był całkiem zachęcający...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak rozumiem, jeśli takowa książka znajdzie się gdzieś blisko nałogowego czytacza, odpychać najdłuższym kijem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie odpychać, ale nie łudzić się, że przeczytamy do końca. Przejrzeć można.

      Usuń
  4. I po co w ogóle zabierać się za taką książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią

Misja: K.S.I.A.Ż.K.A. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.