AMON. MÓJ DZIADEK BY MNIE ZASTRZELIŁ - JENNIFER TEEGE (2013)

wyd. Warszawa 2014

Amona Götha zna każdy Polak. Jeśli jest inaczej, to niech Polak się wstydzi i szoruje do biblioteki. Migiem! Zanim otworzyłam książkę, zaintrygował mnie tytuł. Pomyślałam, że to może być materiał na głębsze i poważniejsze rozmyślania. Nie myliłam się.

Wyobraźcie sobie, że idziecie do biblioteki i zupełnie przypadkiem znajdujecie na półce książkę pod tajemniczym tytułem. Co robicie? Ja na pewno wzięłabym ją do ręki. Otwieracie ją na przypadkowej stronie i... widzicie zdjęcie własnej matki i babci. Właśnie tak Jennifer dowiedziała się, kim był jej dziadek. Ciężko mi wyobrazić sobie moją reakcję, nawet jeśli nie okazałoby się, że mam przodka-ludobójcę.

Kto nie oglądał "Listy Schindlera" niech szybko szoruje do kina. Jak tylko wróci z biblioteki. Amon Göth jest jedną z głównych postaci tej historii. Tak, to właśnie ten, który dla rozrywki strzelał do ludzi i szkolił swoje psy tak, żeby na komendę rzucały się do gardeł i rozrywały na strzępy. Oto dziadek Jennifer Teege. Nic dziwnego, że się załamała. Tym bardziej, że jej ojciec miał ciemną skórę. Sama studiowała w Izraelu, zna hebrajski i ma wielu żydowskich przyjaciół. Idealny materiał do odstrzału.

Pomijając makabryczny aspekt dziadka, pojawia się niemniej straszny problem babci. Jak to możliwe, że ta ciepła, dobra osoba mieszkała pod jednym dachem z mordercą? Dlaczego ciągle go broniła? A co z biologiczną matką Jennifer? Dlaczego nigdy nie powiedziała jej prawdy? To tylko kilka pytań, z którymi musiała się zmierzyć autorka. Żadne z nich nie prowadzi do odpowiedzi. Zamiast tego odnajdujemy kolejne niejasności. Dodajcie do tego dylemat, jak powiedzieć przyjaciołom z Izraela, których rodzina być może zginęła w Płaszowie? Jak spojrzeć w oczy ocalałym?

Książka zmusza do myślenia.Wierzcie mi, że nie opuszcza głowy jeszcze długo po przekręceniu ostatniej strony. Mój dziadek miał w skroni dziurę po kuli. Nigdy nie dowiedziałam się, jakie naprawdę były okoliczności jej powstania i co dokładnie działo się z nim podczas II wojny światowej. Chyba dobrze się stało. To zadziwiające, jak wielki wpływ nasze życie mają decyzje naszych dziadków, których często nie mieliśmy nawet okazji poznać. Do tej pory wydawało mi się, że to są dwa różne światy, dwie różne historie, że teraźniejszość i przeszłość nie łączą się tak bardzo. Życie moich dziadków było ich życiem, a moje życie jest moim. Dwie różne bajki. Po przeczytaniu tej książki wiem, jak bardzo się myliłam.
 
Na koniec muszę dodać kilka słów na temat oprawy graficznej. Przepiękny portret, mogę się w niego wpatrywać bez przerwy. Do tego okładka 'soft touch', przecudowna w dotyku, trzymanie jej w dłoniach to przyjemność, nie mogłam przestać jej głaskać. Zdjęcia wewnątrz też nie są umieszczone na środku, tak jak to często bywa. Fotografie są rozstrzelone po książce, idealnie dobrane do treści na stronie obok, bardzo przemyślane i dodające tekstowi jeszcze większego znaczenia

Lepiej być nie mogło.

Podsumowanie: Generał******
Oprawa graficzna: 10/10 Jak wyżej.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu






6 komentarzy:

  1. Książka w moim typie i w tematyce, którą najbardziej preferuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, pozwala inaczej spojrzeć na samego siebie i zweryfikować poglądy

      Usuń
    2. News który pozwala uruchomić komentarz o życiu i naszym miejscu na ziemi .

      Usuń
  2. Przeczytałam o tej książce kiedyś w newsweeku i w dalszym ciągu nie mogę wyjść ze zdumienia, jak mogło dojść do takiego zrządzenia losu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem książka jest przereklamowana i nieco wydumana. Znalazłam w niej też kilkanaście błędów logicznych. Nie jest to wybitna książka. Można przeczytać przez wzgląd na wiele informacji dotyczących funkcjonowania obozu w Płaszowie i samego Gotha, ale i tak mam wrażenie, że została napisana "dla pieniędzy" :/

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią

Misja: K.S.I.A.Ż.K.A. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.