BUNT. O potrzebie rewolucji seksualnej na Bliskim Wschodzie [2016] - MONA ELTAHAWY


Im bliżej jesteś Boga, tym mniej cię widać. Ale czy w noszeniu hidżabu, nikabu czy burki chodzi tylko o wiarę? Mona Eltahawy, egipska dziennikarka zaangażowana w działania na rzecz emancypacji kobiet na Bliskim Wschodzie, w swojej książce rozprawia się z przekonaniem o ścisłym związku pozycji kobiet we współczesnych krajach islamskich z dyktatem Koranu. 


"Lata wojującego feminizmu mamy za sobą i nawet jeżeli rzeczona nienawiść [mężczyzn do kobiet] jest tylko figurą retoryczną, może zniechęcać już na wstępie" - napisałam w recenzji książki dla serwisu NaEkranie.pl. Ale Bunt czytałam (i recenzję napisałam) jeszcze przed Czarnym Protestem. Dzisiaj moja opinia byłaby nieco inna.

Wydarzenia związane z Czarnym Protestem oraz dyskusje, jakie wywołały w mediach i internecie, pokazały, że mizoginizm i chęć ustawiania kobiet w określonych rolach społecznych wciąż żyje i ma się dobrze - nie tylko na Bliskim Wschodzie. Jad, jakim opluto uczestniczki i uczestników protestów w Polsce, jest doskonale znany Monie Eltahawy. Okazało się, że prawo kobiet do decydowania o swoim życiu i zdrowiu można zakwestionować. Tak, jak to się robi w Egipcie, w Arabii Saudyjskiej i innych opresyjnych wobec kobiet społeczeństwach. 

Zachęcam do przeczytania Buntu, by sobie przypomnieć, jak długą drogę w dążeniu do równouprawnienia mamy za sobą. Ale nie dajmy się zwieść przekonaniu, że walka o prawa kobiet nas już nie dotyczy. 

1 komentarz:

  1. Czarny protest pokazał, że jeszcze wiele jest do zrobienia.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoją opinią

Misja: K.S.I.A.Ż.K.A. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.