JUDASZ - AMOS OZ (2014)


Podczas recenzji książki "Wśród swoich" zapewniałam, że sięgnę po inne powieści Amosa Oza. A musicie wiedzieć, że ja zawsze dotrzymuję obietnic. Oto jest! Tak samo dobra jak poprzednia? A może zupełna klapa? 

Przede wszystkim podoba mi się sposób w jaki autor "ugryzł" temat. W to, że wszyscy znają postać tytułową nie wątpię. Natomiast to, że postrzegają ją tak samo, jak przedstawia to Oz jest raczej nieprawdopodobne. Otóż główny bohater książki, student piszący na temat Judasza pracę magisterska przekonuje, że to właśnie Judasz był najwierniejszym towarzyszem Jezusa. Że bez niego nie byłoby chrześcijaństwa. I że nienawiść do niego jest co najmniej hipokryzją. Do mnie przytaczane argumenty docierały w stu procentach i zgadzam się z tezą całkowicie. Może dlatego, że już od dawna mam podobne zdanie na ten temat? Niemniej jednak, nawet osoby które zupełnie inaczej postrzegają ten temat znajdą tu wiele ciekawych tez, stwierdzeń, analiz, filozoficznych rozważań. A może przede wszystim one?

Fabuła, podobnie jak to było w przypadku "Wśród swoich", jest bardzo prosta, bo nie ona gra tu pierwsze skrzypce. Jest tylko płótnem malarskim, podłożem do zbudowania myśli i przedstawienia jej czytelnikowi. A ten nie ma łatwo - Amos Oz naprawdę zmusza do myślenia. Wzrok raz po raz wędruje z kartki na ścianę lub za okno. Nie ze znużenia, lecz raczej bezwiednie, w filozoficznej zadumie. Przygotujcie się na długie rozmowy o chrześcijaństwie. Szczególnie przed snem, kiedy wszystkie światła już zgasną. Do tego należy dodać bardzo ciekawe dywagacje na temat państwa żydowskiego. Ale jakoś temat Judasza przyćmił mi wszystkie inne. Chyba będę musiała przeczytać książkę jeszcze raz :)

Pomimo, że "Judasza" oceniam bardzo dobrze, to nie jestem przekonana, czy jeśli byłaby to moja pierwsza książka tego autora, to byłabym zachwycona tak jak byłam zachwycona lekturą "Wśród swoich". Może dlatego, że życiowe, wewnętrzne rozterki wspomnianego zbiorku opowiadań są mi zdecydowanie bliższe niż tematy około religijne? Nadal czyta się go jednym tchem i naprawdę jest to kawał dobrej, niegłupiej literatury. Nadal można wracać do niej kilkakrotnie i odkrywać coraz to nowe rzeczy. Mimo wszystko nie polecam tej książki na pierwszy ogień. 



Podsumowanie: Pułkownik*****
Oprawa graficzna: 9/10 Minus za istnienie obwoluty.






Za egzemplarz recenzyjny dziękuję 



Brak komentarzy:

Podziel się swoją opinią

Misja: K.S.I.A.Ż.K.A. Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.